Muzeum Fotografii Wiktora Wołkowa w Turośni Kościelnej zaprasza na spacer fotograficzny po okolicznych drogach i leśnych ścieżkach. Wydarzenie pod nazwą SloWołkow PhotoWalk odbędzie się 25 października, a zbiórka wyznaczona jest na godzinę 10.00 przed siedzibą muzeum przy ulicy Lipowej 4.
Na czym polega wyjście
Spacer potrwa około trzech godzin i prowadzi po wiejskich dróżkach oraz ścieżkach leśnych. Organizatorzy zapowiadają zatrzymywanie się w miejscach, gdzie warto sięgnąć po aparat: przy samotnych drzewach na polach, ukrytych w lesie przejściach i zwykłych wiejskich krajobrazach, które o tej porze roku zmieniają barwę.
Zajęcia poprowadzi Małgorzata Pawelczyk. Udział kosztuje 10 zł od osoby, a liczba miejsc jest ograniczona do dwunastu, co przy spacerze fotograficznym ma znaczenie praktyczne. W małej grupie prowadząca może poświęcić czas poszczególnym uczestnikom, a kadrowanie nie kończy się przepychaniem przy tym samym motywie.
Dlaczego akurat teraz
Organizatorzy wskazują na światło. Październik daje mgliste poranki i miękkie popołudniowe światło, czyli warunki, w których te same miejsca wyglądają zupełnie inaczej niż latem. Złoto, czerwień i pomarańcz, o których piszą w zaproszeniu, utrzymują się krótko, więc termin jest podyktowany kalendarzem, a nie wygodą.
W duchu patrona muzeum
Wyjście nawiązuje do sposobu pracy Wiktora Wołkowa, fotografa od lat kojarzonego z podlaskim krajobrazem. Organizatorzy zapraszają do fotografowania z wrażliwością na naturę i światło, czyli dokładnie tym, co znamy z jego zdjęć.
W zaproszeniu pojawia się też wątek, który odróżnia takie wyjście od zwykłych warsztatów technicznych. Organizatorzy piszą o zatrzymaniu się na chwilę i złapaniu oddechu, traktując spacer równie poważnie jako wyjście na świeże powietrze, co jako ćwiczenie fotograficzne. Nazwa wydarzenia, z przedrostkiem nawiązującym do spowolnienia, jest tu wskazówką.
Co zabrać
Wyjście jest otwarte dla osób o różnym stopniu zaawansowania, więc sprzęt nie musi być profesjonalny. Przy trzygodzinnym marszu po polnych drogach w końcówce października liczy się przede wszystkim obuwie i ubranie dopasowane do pogody, bo trasa prowadzi poza utwardzonymi ścieżkami.
Ze względu na limit dwunastu miejsc warto potwierdzić udział w muzeum z wyprzedzeniem.
Mała grupa i spokojne tempo
Limit dwunastu uczestników i trzygodzinny czas trwania wyznaczają charakter wyjścia. To nie jest marsz na dystans ani kurs techniczny z ćwiczeniami, lecz spacer z postojami w miejscach, które warto sfotografować. Organizatorzy zapraszają również do rozmowy, traktując wspólne chodzenie jako część wydarzenia, a nie dodatek do niego.
Dla osób z Białegostoku Turośń Kościelna leży na tyle blisko, że wyjście da się zmieścić w sobotnim przedpołudniu. Koszt dziesięciu złotych jest symboliczny i pokrywa organizację, a nie wypożyczenie sprzętu, więc aparat albo telefon trzeba zabrać własny.










