Dwadzieścia pięć tysięcy złotych dla zawodniczki i piętnaście dla trenera. Maria Żodzik i Paweł Wyszyński odebrali w piątek nagrody od miasta za srebrny medal mistrzostw Europy w Birmingham. Wręczył je prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.
Skoczkini wzwyż reprezentuje Klub Sportowy Podlasie. Srebro wywalczyła podczas 27. mistrzostw Europy w lekkiej atletyce.
Nagroda dla zawodniczki i dla trenera osobno
Warto zwrócić uwagę na konstrukcję wyróżnienia. Miasto nagrodziło nie tylko zawodniczkę, ale również szkoleniowca, i to kwotą stanowiącą sześćdziesiąt procent nagrody głównej.
W polskim sporcie samorządowym takie rozwiązanie wciąż nie jest oczywiste. Częściej nagradza się wyłącznie medalistę, a praca trenerska pozostaje w cieniu wyniku. Rozdzielenie nagród jest sygnałem, że miasto traktuje osiągnięcie jako efekt pracy zespołu, nie pojedynczego talentu.
To nie jest jednorazowy błysk
Srebro z Birmingham nie było pierwszym sukcesem tej rangi. W 2025 roku Maria Żodzik zajęła drugie miejsce w skoku wzwyż na mistrzostwach świata w Tokio.
Dwa srebrne medale w odstępie roku, na imprezach o randze mistrzostw świata i Europy, oznaczają zawodniczkę o ustabilizowanej formie międzynarodowej. To zupełnie inna sytuacja niż pojedynczy dobry start.
Miasto wspiera ją nie tylko doraźnie
Nagroda za medal to jeden element. Maria Żodzik nosi tytuł Ambasadorki Sportu Białegostoku 2026 i pobiera stypendium sportowe prezydenta miasta w kategorii „Mistrz”.
Te trzy instrumenty razem tworzą system o dwóch prędkościach. Stypendium finansuje przygotowania, czyli okres, w którym nie ma jeszcze żadnego wyniku. Nagroda przychodzi po medalu. Tytuł ambasadorki działa poza sportem i wiąże wizerunek zawodniczki z miastem.
Dla lokalnych klubów i rodziców młodych sportowców to praktyczna informacja o tym, jak w Białymstoku wygląda ścieżka wsparcia.
Sport jako wizytówka regionu
Podczas uroczystości poseł Krzysztof Truskolaski powiedział: „Jestem dumny, że mamy na Podlasiu tak utalentowanych sportowców jak Maria Żodzik”.
Zdanie brzmi kurtuazyjnie, ale stoi za nim wymierna kwestia. Wyniki na poziomie mistrzostw Europy i świata to jedyny moment, w którym nazwa regionu pojawia się w relacjach ogólnopolskich i zagranicznych bez kupowania mediów.
Skok wzwyż na Podlasiu
Klub Sportowy Podlasie od lat prowadzi sekcję lekkoatletyczną. Sukces zawodniczki trenowanej na miejscu, a nie sprowadzonej z zewnątrz przed samymi zawodami, jest dla klubu argumentem w rozmowach o finansowaniu na kolejne sezony.
Praca szkoleniowa w konkurencji technicznej, jaką jest skok wzwyż, rozkłada się na lata. Efekt widoczny dziś to skutek decyzji podjętych na długo przed Birmingham.
Dlaczego drugie miejsce w tej konkurencji tyle znaczy
Skok wzwyż należy do konkurencji, w których o wyniku decydują centymetry i jeden udany skok w odpowiednim momencie. Nie ma tu miejsca na odrobienie straty w drugiej połowie, jak w biegach długich, ani na powtórzenie próby po nieudanym starcie.
Zawodnik wchodzi na rozbieg, ma trzy próby na wysokości i tyle. Utrzymanie poziomu pozwalającego stawać na podium dwóch kolejnych imprez tej rangi wymaga powtarzalności, której nie da się zbudować w jeden sezon.
Co dalej
Miasto nie podało, czy nagroda jest jednorazowa, czy stanowi element stałego regulaminu wyróżnień dla medalistów. Nie wiadomo również, jakie starty zawodniczka planuje w kolejnym sezonie.
Z punktu widzenia kibica z regionu istotne jest natomiast to, że oba ostatnie medale zdobyła jako zawodniczka klubu z Białegostoku, a nie po transferze do ośrodka w innej części kraju.
Fot. UM Białystok. Materiał źródłowy: komunikat Urzędu Miejskiego w Białymstoku.









